Europejskie szefostwo poważnie rozważa przelanie europejskiej kasy na konto Turcji, by Turcy mogli uwolnić Europę od widma zalewu tak zwanymi uchodźcami. Uzasadnienie pomysłu brzmi optymistycznie: uszczelnienie granic, powstrzymanie fali, oddalenie problemu. Tylko ile w tej idei jest optymizmu, a ile realistycznej oceny sytuacji...
Turcy pieniądze wezmą. Bo niby dlaczego mieliby nie wziąć. Sąsiednia Grecja chciała wsparcia i ileż musiała walczyć, by uzyskać odpowiednie promesy i zastrzyki gotówki? A Turcy nie prosili, a mają dostać. Turcja ponad Grecją! Triumf symboliczny, jeśli wziąć pod uwagę trale żywe animozje pomiędzy tymi państwami.
Turcy przyjmą pieniądze i może nawet wykorzystają je zgodnie z przeznaczeniem (na europejskie technologie zabezpieczania granic? na europejskich ekspertów?). A stara Europa pogrąży się w błogostanie dobrze ubitego interesu. Tylko czy takie rozwiązanie może być skuteczne? Czy takie rozwiązanie naprawdę rozwiązuje problem u jego źródła? Nie, nie rozwiązuje!
Jeśli pacjent ma poważne problemy z krążeniem krwi to czy odpowiedzialny lekarz stara się odciąć mózg pacjenta od reszty organizmu, by zmniejszyć ryzyko udaru?
Nie, gdyż wie, że zawał serca lub zator są równie groźne jak udar mózgu. Odpowiedzialny lekarz będzie koncentrował się na przyczynie, a nie na zmianie obszarów wystąpienia skutków.
Nie, gdyż wie, że zawał serca lub zator są równie groźne jak udar mózgu. Odpowiedzialny lekarz będzie koncentrował się na przyczynie, a nie na zmianie obszarów wystąpienia skutków.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wszelkie komentarze szanujące opinie innych Czytelników oraz autora są mile widziane. Pozostałe będę usuwane.