Jak poinformowała wczoraj radiowa "Trójka" (za pewnym dziennikiem), pani premier udzieliła wywiadu na temat szczytu klimatycznego oraz potwierdziła, iż Polska węglem stała, stoi i stać będzie. A żeby fedrowanie węgla było bardziej opłacalne, to górnicy będą wydobywać kopalinę z pokładów położonych... płycej. Przyznam, że większej bzdury już dawno nie słyszałem!
Osobną kwestią jest wiązanie przyszłości gospodarczej Śląska (przepraszam jeśli mieszam Śląsk z Zagłębiem) z węglem kamiennym. To trochę tak, jakby ktoś chciał rozwijać transport inwestując w budowanie wozów drabiniastych. Skoro już chcemy / potrzebujemy / musimy (niepotrzebne skreślić) inwestować w to, co daje światło i ciepło to dlaczego nie pomyśleć o czymś nowocześniejszym? No ja przepraszam - daleko mi do gospodarczego geniusza, ale myślę o milionach ludzi i ich aspiracjach, o aspiracjach gospodarczych regionu i kraju - węgla w tej układance nie widzę. Jak to się dzieje, że miliardowe (ok. 5 mld pln średniorocznie) kwoty są "inwestowane" w kopalnie, a zwrotem jest balansowanie regionu na granicy zadowolenia? Jak to się dzieje, że nikt nie wpadł na to, by zainwestować tak ogromne pieniądze choćby w produkcję ogniw fotowoltaicznych czy turbin wiatrowych? O rozwoju istniejących już technologii nie wspomnę...
Głodnemu Śląskowi oferuje się coraz bardziej śmierdzącą rybę w postaci zastrzyków finansowych. To wystarcza na chleb. Tymczasem Ślązacy mogliby pozwolić sobie na bułkę z masłem, gdyby tylko dostali wędkę w postaci nowoczesnych technologii, które można by sprzedawać w kraju i za granicą. Gotów jestem założyć się o symboliczną złotówkę, że prawdziwa zmiana na Śląsku dokona się dopiero wtedy, gdy Śląsk uniezależni się od węgla.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wszelkie komentarze szanujące opinie innych Czytelników oraz autora są mile widziane. Pozostałe będę usuwane.