W sobotę odbył się kolejny marsz obywatelski - święto obywateli myślących alternatywnie. Część haseł odwoływała się do przyzwoitości - wartości, która zyskuje w ostatnich dniach pijarową popularność.
Minęła świąteczna sobota. Minęła świąteczna niedziela. Nastąpił powrót do prozy dni roboczych, a ja szukam śladów sobotniej życzliwości.
Budynek, samochód, chodnik i pieszy na jezdni, bo na chodniku nie ma dla niego miejsca.
Czarny samochód z pasa do jazdy na wprost nagle skręcił w prawo pomijając rząd innych samochodów. Niebieski samochód wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle i zniknął w oddali. Beżowy samochód jedzie po trawniku, po chodniku, wzdłuż przejścia dla pieszych po chodniku, po trawniku i też znika w oddali. A przecież każdym z nich kieruje kierowca.
Miła zapewne pani wsiada do autobusu zanim ktokolwiek zdąży wysiąść i zostaje przy drzwiach. Ani wysiąść, ani wsiąść.
Czy przyzwoitość jest tak deficytowa, że zachowujemy ją na szczególne okazje? Czy przyzwoitości oczekujemy - ba! wymagamy - od innych? Gdzie jest nasza przyzwoitość? Nasza nie w sensie ogólnym, ale takim bardzo osobistym: moja i Twoja...
Warto być przyzwoitym. Częściej. Zaczynając od siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wszelkie komentarze szanujące opinie innych Czytelników oraz autora są mile widziane. Pozostałe będę usuwane.