Zdecydowana większość ludzi z aprobatą podchodzi do takich zjawisk jak: wydłużanie długości życia, postępy w medycynie prowadzące do spadku śmiertelności społeczeństwa, propagowanie praw człowieka, a przede wszystkim prawa do życia, akcje humanitarne ratujące życie tysiącom jednostek, ograniczanie skali konfliktów zbrojnych. Tymczasem ratując pojedyncze życia, narażamy na szwank przetrwanie ludzkości!
Jak to możliwe? Wbrew pozorom, odpowiedź jest całkiem prosta: im jest nas więcej, tym większe wyzwanie dla planety Ziemia. Aby żyć, coraz więcej miliardów ludzi będzie coraz bardziej dusić Ziemię, aż ta w końcu nie przeżyje.Jej koniec będzie naszym końcem.
Oczywiście upłynie jeszcze trochę czasu - ile? - zanim ziści się taki czarny scenariusz. W tak zwanym międzyczasie będziemy zajmować coraz to nowe tereny pod ludzkie siedziby, pod uprawy lub hodowle. Będziemy intensyfikować produkcję żywności poprzez użycie lub wydzielanie takich środków chemicznych i w takich ilościach, których przyroda (w tym nasze organizmy) nie będzie w stanie neutralizować. Będziemy produkować więcej i więcej w taki sposób, że wody i powietrze utracą możliwość samooczyszczania. Dbając o przeżycie każdej jednostki sprawimy, że masa jednostek zadepcze, pożre i zrujnuje swoje wielkie gniazdo, Ziemię.
Możesz się oburzyć, ale poddawanie się eutanazji, krwawe konflikty zbrojne czy epidemie na wielką skalę wyniszczając ludzi mogą tę ludzkość ocalić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wszelkie komentarze szanujące opinie innych Czytelników oraz autora są mile widziane. Pozostałe będę usuwane.