środa, 16 grudnia 2015

Razem nie w stadzie

Kiedy kilka tygodni temu blog "Błogosławieni poza stadem" ujrzał światło dziennie zakładałem, że będzie to blog wielotematyczny. Niestety, sytuacja w Polsce zmienia się na tyle dramatycznie, że obywatelsko-polityczna 'stadność' ponownie zagościła w mej głowie.

Już pierwsze reakcje na tego bloga pokazały, że osób pozostających poza stadem jest więcej niż sądziłem. Jest na więcej niż możesz przypuszczać. Poza stadem w różnych znaczeniach. Poza systemem (jakkolwiek definiowanym). Poza korporacyjną mentalnością. Poza poczuciem spełnienia zawodowego. Poza spełnieniem rodzinno-towarzyskim. Myślących inaczej niż otoczenie. Bardziej szczerych / otwartych / emocjonalnych / zaangażowanych / przejmujących się / refleksyjnych / poszukujących / niepokornych / przyzwoitych / normalnych / ... (możesz wykreślić lub dopisać to, co uważasz w tym miejscu za istotne) niż pozostała większość.
Szczególnie dziękuję Agnieszce, Ani, Eli, Marysi i Mirze za przejmującą otwartość w dzieleniu się doświadczeniami z drogi ku ich dążeniom. Dążeniom malutkim z punktu widzenia ludzkości i historii, lecz wielkim z ich indywidualnych perspektyw. Takich osób jak Wy, z podobnymi radościami i dylematami, jest naprawdę więcej!


Jednak dziś priorytety podlegają redefinicji. Dziś, pozostając wciąż poza stadem, mamy możliwość wyboru. Czy chcemy mieć prawo do decydowania o własnym życiu, do naszego własnego punktu widzenia, czy też godzimy się na przymusową unifikację myśli, postaw i wartości? Czy chcemy czuć się jak Polacy gorszego sortu, czy godzimy się na obligatoryjne wcielenie w szeregi lepszych? Nie lubię takich twardych podziałów, ale nie wierzę w możliwość zaistnienia wyboru pośredniego. Nie wierzę, gdyż "do tanga trzeba dwojga".

Dziś do każdego z nas należy wybór czy trzymać się razem, czy być w stadzie.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszelkie komentarze szanujące opinie innych Czytelników oraz autora są mile widziane. Pozostałe będę usuwane.